Tile - rozwiązanie dla zapominalskich

Ostatnio startupy prześcigają się w projektach mających ekstremalnie ułatwić nam życie. Jednym z nich jest Tile, urządzenie, które w połączeniu z dedykowaną aplikacją, umożliwia lokalizację dowolnego przedmiotu, do którego zostało przyczepione.

Podstawowym elementem systemu jest pojedynczy Tile, czyli po prostu mała płytka z powłoką, pozwalającą na przyklejenie do dowolnej rzeczy oraz otworem do zamocowania, chociażby w postaci breloka do kluczy. W hermetycznym opakowaniu znajduje się bateria, głośniczek i moduł bluetooth 4.0. Tylko tyle wystarczy do realizacji założonych przez twórców funkcjonalności.

Cały interfejs użytkownika znajduje się w aplikacji. Na chwilę obecną dostępnej tylko dla urządzeń z iOS, ale w przyszłości może także pojawić się wersja na Androida. Możemy tutaj dodawać rzeczy (czyli odpowiadające im płytki) do naszej sieci, wyszukiwać ich za pomocą natężenia sygnału pomiędzy telefonem oraz uruchamiać wewnętrzny głośnik, by samodzielnie zlokalizować poszukiwany obiekt. Twórcy podają maksymalny zasięg wyszukiwania na około 15 metrów, co odpowiadałoby urządzeniom zgodnym z Bluetooth 4.0. Jeśli Tile znajduje się poza tym zasięgiem, to mamy możliwość sprawdzenia, gdzie ostatnio go widzieliśmy. Możliwe przecież, że klucze zostawiliśmy w biurze, albo w samochodzie zaparkowanym pod blokiem.

Aplikacja udostępnia także funkcje społecznościowe. Zatem zaufanym znajomym możemy podać, gdzie znajdą zostawiony przez nas rower lub kluczyki do wspólnego samochodu. Dodatkowo, gdy w najbliższym otoczeniu nie możemy znaleźć poszukiwanego przedmiotu, możemy zgłosić go jako zagubiony. W tym momencie telefony wszystkich pozostałych użytkowników aplikacji sprawdzają, czy w swoim otoczeniu nie mają poszukiwanego Tile’a. Bardzo przydatna funkcja, o ile zgubiliśmy coś w publicznym miejscu.

Podsumowując, koncept jest dość ciekawy, jednak dopiero szeroka adaptacja umożliwi pełne wykorzystanie wszystkich zaplanowanych przez twórców funkcji. Ograniczając grono odbiorców do posiadaczy urządzeń Apple’a, na pewno nie przyspieszają procesu adaptacji.