Pierwsze wrażenia z Google Health
Spędziłem dzisiaj cały dzień eksplorując pełnotekstowe bazy danych udostępniane mi przez moje uczelnie. Przebrnąłem przez nieskończoną ilość artykułów mniej lub bardziej związanych z poszukiwanymi zagadnieniami i dopiero po kilku godzinach olśniło mnie, że nie wziąłem pod uwagę, prawdopodobnie największego jeśli nie teraz to w najbliższym czasie, “operatora” informacji medycznych, czyli Google Health.
Trafiłem szukając więcej informacji na wystąpienie Erica Schmidta na Healthcare Information and Management Systems Society Annual Conference w Orlando z 28 Lutego 2008. Oczywiście wychodzi on od wręcz legendarnej niezawodności Google. Przechodzi przez zaufanie do wyników wyszukiwarki i tego nieznośnego podważania lekarskich opinii. Mówiąc o technicznych stronach proponowanego przez Google rozwiązania, Schmidt porusza bardzo ważne tematy. Szczególnie aspekty dostępności. Sam, nie raz, dziwiłem się jak to możliwe, że w XXI wieku nie istnieje żaden, chociażby ogólnokrajowy, nawet wojewódzki, system informacji o pacjentach.
Jeśli chodzi o jakieś pomniejsze badania, czy pobieranie krwi, nie jest to większy problem. Trudność pojawia się w momencie gdy wraz ze zmianą dentysty muszę wykonać kolejne panoramiczne zdjęcie i niepotrzebnie się napromieniowywać. Oczywiście wszyscy powinni trzymać moje zdjęcia i udostępniać zawsze, kiedy będę ich potrzebował. Niestety tak nie jest. Tylko, czy można aż tak bardzo zaufać Google?