Technologia

Od rana na Facebooku widzę zdjęcia domów i biur znajomych z polskiego Street View. Gdy już przejrzałem wszystkie znane lokalizacje udało mi się trafić na stronę Explore The World With Street View. Jak sama nazwa mówi pozwala ona eksplorować zakątki świata nie koniecznie pokryte asfaltem. Moim zdaniem najciekawsza jest podróż Amazonką. Jak Google podaje na swoim blogu cały spływ to ponad 50 000 powiązanych ze sobą zdjęć. Już sama wejście do lasu zajmuje ładne kilka minut klikania, aż w końcu docieramy do miejsca, przez które można przedrzeć się tylko za pomocą maczet.
The Health Care Blog przedstawił bardzo ciekawy tekst autorstwa J. Paula Neely. Można powiedzieć, że dotyka on projektowania najważniejszej rzeczy na świecie - ludzkiego szczęścia. Autor wychodząc od stwierdzenia, że projektując dowolną rzecz, materialną lub nie zawsze staramy się rozwiązać określony problem. Znalezione rozwiązanie nie może jednak być w pełni satysfakcjonujące ponieważ jest ono prawidłowe tylko gdy nasze zagadnienie zostanie odizolowane od czynników świata zewnętrznego.
Neely w swoim najważniejszym równaniu - jak osiągnąć szczęście, proponuje by zoptymalizować całe swoje życie właśnie pod tym kątem. Opowiada o serii eksperymentów które przeprowadził na sobie starając się optymalizować dobra podstawowe takie jak: woda, świeże, powietrze, sen, pożywienie, ruch i stan posiadania rzeczy materialnych (akurat na ten temat można znaleźć na innym równie ciekawym blogu Zen Habits).
Ostatnio trafiłem na bardzo ciekawe rozwiązanie firmy Bayer. Przygotowała ona glukometr niczym nie różniący się od popularnych dysków USB. Nie rzucający się w oczy design połączono z funkcjonalnym interfejsem, informującym o obecnym, oraz poprzednich poziomach cukru. Dzięki wbudowanemu złączu USB możliwy jest natychmiastowy przesył danych do komputera i ich dalsza analiza dzięki zintegrowanemu oprogramowaniu. Zainteresowanych dalszymi szczegółami odsyłam na stronę produktu.
Glukometr na razie jest niedostępny w Polsce.
Reakcje na mój poprzedni post dotyczący designu w sprzęcie medycznym codziennego użytku wciągnęły mnie trochę w świat pomp insulinowych.
Ostatnio natrafiłem na kolejny ciekawy projekt. Kolejne urządzenie którego nie powstydziliby się nawet najwięksi amatorzy designu. Zastanawiają mnie tylko wymiary aparatu aplikującego. O ile ciekawie wygląda na gołym ciele czy pod kusym topem to nie jestem do końca przekonany do jego funkcjonalności pod grubą, zimową kurtką gdzie każdy krok powoduje ruch wszystkich warstw ubrań.
W ostatnim wpisie poruszałem zagadnienia wydajności i ergonomiki najnowszych urządzeń medycznych. Tym razem zajmę się zupełnie inną sprawą - designem.
Do niedawna funkcjonalność i cena były jedynymi kryteriami oceny produktów. Wygląd sprzętu medycznego na oddziałach zawsze pozostanie sprawą drugorzędną. W szpitalu widok urządzeń rodem z starych filmów o Frankenstein jest jak najbardziej na miejscu. Jednak w życiu nikt, kto nie musi, nie chce nosić ze sobą urządzeń przypominających stare elektroniczne zegarki. Jest to problemem szczególnie wśród dzieci, które w obawie przed wykluczeniem ukrywają swoje problemy zdrowotne, co nierzadko prowadzi do bardzo niebezpiecznych sytuacji.
W zeszłym roku miałem okazję uczestniczyć w konferencji E-Learning Arena. W tamtym czasie pracowałem nad eksperymentalną koncepcją systemu do distant learning przygotowywaną pod kątem zastosowania w medycynie. Tamże pośród mnóstwa stoisk obejrzałem praktycznie co najmniej kilkanaście różnych środowisk którymi można posłużyć się do przygotowanie kursów e-learningowych. Niestety wszystkie były komercyjne, a te firmy które zdecydowały się udostępnić swoje oprogramowanie na bardziej liberalnych licencjach zazwyczaj ograniczały możliwość zapisu jedynie do rodzimych formatów tym samym skazując potencjalnych użytkowników na korzystanie z ich systemów.
Medyczna blogosfera rozpoczęła dyskusję nad zasadnością wykorzystywania iPhone’a w codziennej praktyce lekarskiej. Na zachodzie (czyli w USA) iPhone’a jest znacznie bardziej popularny niż w Europie. John D. Halamka pisze o wyższości iPod Touch nad iPhone. Biorąc pod uwagę aspekty samej platformy, to zgadzam się z nim całkowicie. Rzeczywiście iPod jest tańszy (przed uwzględnieniem zniżek oferowanych przez operatorów GSM) i nie wiąże się z nim żaden wieloletni plan taryfowy.
Niestety polskie realia bardzo odstają od amerykańskich. Porównując polskie ceny (prawidłowo wyższe niż amerykańskie) iPod i iPhone, można od razu zniechęcić się do wdrażania tak drogiego rozwiązania. Przecież za mniej niż tysiąc złotych można kupić netbooka. W Polsce, gdzie jeszcze nie wszyscy lekarze mają dostęp do sieci szpitalnej w swoich gabinetach, takie rozwiązanie wydaje się znacznie bardziej przyszłościowe.
Szukając współczesnych rozwiązań medycznych natknąłem się na linka do ciekawego i bardzo futurystycznego rozwiązania Nokii.
Nokia Morph to coś czego, ciągle nie wychodząc z podziwu dla dzisiejszych dotykowych handeldów, nie spodziewałem. Jako koncept jest genialny, niestety na prototyp będzie trzeba jeszcze poczekać. Chociaż wątpię, by przy współczesnym tempie rozwoju inżynierom Nokii i naukowcom z Cambridge Nanoscience Centre zajęło to aż siedem lat.